undertaker
Pierwszy stopień wtajemniczenia
Dołączył: 27 Gru 2014
Posty: 61
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Płeć:
|
Wysłany: Sob 10:11, 27 Gru 2014 Temat postu: Mysterium Tremendum |
|
|
Jestem w trakcie pisania dłuższego utworu literackiego. Pierwszy rozdział miał dziesięć stron drobną czcionką, drugi właśnie piszę, jestem bodajże na stronicy czwartej.
Zamieszczam dla Was pierwszy, mikroskopijny fragment, żeby sporawa ilość tekstu czasem Was nie odstraszyła.
Linie... od kiedy się obudziłam, widzę jedynie linie. Wiją się przed moimi oczami niczym stado szalejących węży. Węży chcących jednym skurczem mięśni zacisnąć się na mojej szyi, tym samym pozbawiając mnie szansy na złapanie oddechu. Krwistoczerwone, jaskrawe, łącząc się, tworzą fantazyjne wzory na suficie, kołdrze, ukwieconych zasłonach. Czegokolwiek bym nie zrobiła, ich barwa nie utraci zbytnio w swej intensywności.
Kiedy przymykam powieki, nadal je obserwuję. „Tak, widzisz je, prawda?” - słyszę damski a jednocześnie dość gruby jak na kobietę głos. „Kim jesteś”, pytam. Nie uzyskuję odpowiedzi, więc rezygnuję z zadawania pozostałych pytań, które kołaczą się w mojej obolałej głowie.
Instynktownie odwracam wzrok na lewą stronę. Widzę tam dość otyłą, ubraną w strój pielęgniarski kobietę, trzymającą strzykawkę wypełnioną płynem niekreślonego koloru. Tak, nieokreślonego – to jedna z tych barw, które się przed tobą ujawniają, jak zamykasz oczy. Tak czy owak, kobieta ta w drugiej ręce trzyma plik zapisanych kartek. Podchodzi do mnie i pochyla się nad moim łóżkiem, przywołując na swoje usta najszczerszy uśmiech, na jaki tylko – zapewne – było ją stać, i mówi:
-Ty jesteś Suzanne Clinton, zgadza się?
Skąd ta kobieta zna moje nazwisko? - zadaje pytanie samej sobie. Snuję domysły na ten temat. I nagle czuję wielki, ogarniający całą moją osobę niepokój. Te stan był spowodowany niepewnością odnośnie mojej matki. I siostry. Odnośnie ich losów... co, jeżeli coś im się stało? Próbuję sięgnąć pamięcią jak najdalej w głąb czasu, ale – niestety – marnie mi to wychodzi. Co, jeżeli ONI zabili moją rodzinę? W sumie... o czym ja myślę?! Nie wiem, o czym, a jednocześnie wydaje mi się, że myśli, moje myśli odwzorowują fakty normalnego życia, mojego życia (o ile moją egzystencję do kategorii normalnych można zaliczyć). Czy ja wiem?... Niczego nie mogę być pewna... kręci mi się w głowie...
Post został pochwalony 0 razy |
|
|