Forum www.rajdlawyobrazni.fora.pl Strona Główna
 Forum
¤  Forum www.rajdlawyobrazni.fora.pl Strona Główna
¤  Zobacz posty od ostatniej wizyty
¤  Zobacz swoje posty
¤  Zobacz posty bez odpowiedzi
www.rajdlawyobrazni.fora.pl
Miejsce dla każdego miłośnika pisania
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie  RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
 
Noooooo to ten...

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.rajdlawyobrazni.fora.pl Strona Główna -> Teksty indywidualne Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Noooooo to ten...
Autor Wiadomość
Alicja
Świeża krew
Świeża krew



Dołączył: 27 Mar 2015
Posty: 14
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Lublin
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 16:45, 25 Paź 2015    Temat postu: Noooooo to ten...
 
No to ten teges... Długo mnie nie było. bardzo długo. Wena padła i sobie poszła. Ale przez ostatnich kilka msc próbowałam coś napisać. Napisałam. I znalazłam kilka niedokończonych opowiadań,które chcę skończyć. Dzisiaj daje wam jedno z najdłuższych.

------------------------------------
hide-inna historia.

informacje:

typ:dramat

głosy: 1

narrator: 3 osobowy
o
graniczenie wiekowe: brak danych

***
Kaori Kobayashi,a właściwie Alicja Majewska, wracała właśnie z pracy, idąc ulicami Tokio.
Jej czerwone włosy falowały na majowym wietrze.Była ubrana dosyć dziwnie.
Gdy tylko robiło się ciepło,zakładała czerwone,znoszone trampki firmy Converse i czarną ramoneskę.
Miała przeczucie,że coś złego się stanie.Przeszła obok trójki ludzi.
Kobieta ubrana w pastelowe róże i żółcie,cały czas się śmiała.Obok niej szło dwóch mężczyzn.
Młodszy miał na sobie czarny płaszcz i cielaki.
Drugi z nich znoszony dres i okulary przeciwsłoneczne.Na głowę miał naciągnięty kaptur.
Przeszła obok nich i usłyszała za sobą:

-Kaori-san!Zaczekaj!-Zatrzymała się.Ktoś dotknął jej ramienia.
-Co ty tu robisz?-Obejrzała się.Za nią stał młodszy mężczyzna,z tej trójki,którą przed chwilą minęła.
Tą trójką byli dwóch Matsumoto(Hideto i Hiroshi) oraz ich znajoma,Miyako Fujimoto.

-Ja...Ja właśnie wraca z pracy.A ty?

-Ja idę do klubu z bratem i Miyo... -Uśmiechną się.
Podszedł do nich młodszy Matsumoto i Fujimoto.
Kiedy Miyako ją zobaczyła,odezwała się:

-Przeraszam,muszę iść do domu,w następny weekend ok?-Hiroshi i Hide pokiwali głowami i się pożegnali.

-Może chcesz iść z nami?Mamy jedno wolne miejsce,a zarezerwowaliśmy stolik-Zapytał Hide

- Hymmmmmm...Ok!

- więc chodźmy!-pociągnął ją za rękaw.
Idąc,Kobayashi,chciała zapytać starszego Matsumoto o X,ale nie chciała go złościć
.I tak miał uraz do Toshi'ego,że to przez niego się rozpadli.Szli w milczeniu.

Kiedy doszli,telefon Kaori dał o sobie znać.Odebrała.
Chwilę rozmawiała z kimś w nie znanym,dla Hideto i Hiroshiego,języku.
Dziewczyna,widząc zdziwione miny braci,odpuściła tłumaczenia.Weszli.Hide porozglądał się po klubie.

- O! Tam!.-Hiroshi i Kaori poszli za nim.Usiedli.
Kaori wzięła damską śliwowicę,jako był to jej ulubiony alkohol,Hiroshi zamówił regionalne piwo,a Hide burbon.

- ok, zaraz wracam.I wezmę coś do śliwowicy dla Kaori.
-Po kilku minutach Hide niósł zamówione alkohole i zagryzkę do śliwowicy.

- Twoje zdrowie Hide! Powodzenia w dalszej karierze!-Hiroshi uniósł kufel w górę.

- Hide,ja również dołączam się do życzeń.-Kaori zrobiła to samo co młodszy Matsumoto.

- Dziękuje!-We troje stuknęli się szkłem i wypili.

- Woah!Cholernie nie dobre.Ale lepsze niż polskie.

- Polskie?

- tak,polskie.Jestem z Polski.

- Relly?!-zapytali z nie dowierzaniem bracia.

- Tak...-Kaori zaczęła opowiadać historię,przypatrując się Hide.Ludzie wokół tańczyli przy żywej muzyce.
Kiedy tylko puścili bardziej w stronę rocka,chłopak wsłuchiwał się w riffy.
Kaori miała wrażenie,że gdyby dać mu gitarę,zagrałby to.
Po kilku dobrych godzinach,Kaori patrząc na niego,stwierdziła,że jest zbyt pijany.
Kłaniał się raz do przodu,raz do tyłu,jak dziecko i mruczał sobie coś pod nosem.

- Hiroshi-san, zaprowadźmy Hide do hotelu. znowu się upił ...

- Chodź Hide.-Hiroshi wziął go podtrzymał na ramieniu.
Nad klubem był hotel,w którym Hide zarezerwował sobie pokój.
Kaori wzięła go z drugiej strony pod ramię i razem go zaprowadzili.Weszli do hotelu i poprosili o klucz.
Kobieta w recepcji nie była zbyt miła.Kiedy odchodzili w stronę windy,rzuciła im drwiące spojrzenie i złośliwie się uśmiechnęła.
Hiroshi podtrzymując brata,wybrał numer piętra,czyli 8.
- Hide,jeśli następnym razem się tak upijesz,to nie żyjesz.Obiecuję ci to.-Złorzeczyła mu Kaori.

- ummmm...-odpowiedział jej chłopak.Kiedy winda zatrzymała się,oboje ledwo wyciągnęli starszego Matsumoto z windy.

- Boże,czemu ty taki ciężki?!Oh, Hide, Hide ... Co z tobą będzie...-Hiroshi wyciągnął klucz.
-412...
Kaori zatrzymała się pod drzwiami."Tak się drzemy i jeszcze się dziwię,że nikt nie wyszedł"-Pomyślała.
Spojrzała na zegarek."Po 5.00...No to się zabawiliśmy...".Hiroshi otworzył drzwi i wprowadzili,ba!,wciągnęli Hide.
Hiroshi położył go na łóżku.Chciał go przykryć,ale Kaori mu przeszkodziła
- Chodźmy.-Wyszli,nie zamykając za sobą drzwi."Boże,żeby ten debil nie zrobił sobie krzywdy...".
Hide otworzył oczy.Słyszał głosy Kaori i młodszego brata.Wstał.Upewnił się,że wyszli i poszedł do łazienki.
Udawał,że był pijany.Nie wypił dużo.Tylko mniej niż połowę.Reszta,to była tylko woda,wlana w butelkę po alkoholu.

" Cholera,Hide,jak ty wyglądasz..."-Pomyślał spglądając w lustro.
Jego różowe włosy sterczały we wszyskie strony,dres był wymięty,makijaż rozmazany.
"Albo teraz,albo nigdy Matsumoto"-Popatrzył na ręcznik i westchnął.
Pomyślał o znajomych i w oczach stanęły mu łzy, na myśl o minie Hiroshiego,gdy zobaczy go martwego.
O minie Miyo,o Kaori.Wziął ręcznik i skręcił go.Siadł przy drzwiach i zawiązał go sobie wokół szyi.
" Boże...On się załamią.Chłopaki.Szczególnie Pata.Hiroshi...Opiekuj się rodzicami.Przepraszam "-Łzy płynęły po jego policzkach strumieniami.
Aby dodać sobie otuchy,zaczął nucić "Forever Love",jego ukochaną balladę.
" mou hitori de arukenai toki no kaze ga tsuyosugite AH...
kizu tsuku koto nante nareta hazu dakedo ima wa AH...
kono mama dakishimete nureta mama no kokoro wo kawari tsuzukeru kono toki ni kawaranai ai ga aru nara
WILL YOU HOLD MY HEART namida... uketomete mou... kowaresou na..."-Pociągną nosem nucąc dalej
" ALL MY HEART FOREVER LOVE, FOREVER DREAM afureru omoi dake ga hageshiku setsunaku jikan wo umetsukusu
OH! TELL ME WHY ALL I SEE IS BLUE IN MY HEART WILL YOU STAY WITH ME kaze ga sugisaru made mata...
afuredasu ALL MY TEARS FOREVER LOVE, FOREVER DREAM kono mama soba ni ite yoake ni, furueru, kokoro wo dakishimete..."
-Tak śpiewając zaciągną ręcznik do końca.Nie bał się.

Kaori stała chwilę jeszcze w budynku.Wlokąc za sobą Matsumoto,nie zwróciła uwagi na wystrój budynku.
Ściany były pomalowane na czerwnono,do połowy obite były tapetą z kwiatami w złotym kolorze.
Na ścianach wisiały obrazy przedstawiające martwą naturę oraz portrety sławnych ludzi.
Zauważyła zdjęcie Chopina i Skłodowskiej-Curie.
"Ludzie pamiętają i o Polsce".Rozglądała się dalej.Nie było tu wielu figurek czy innych podobnych pierdoł.
Coś w stylu Hideto.Sam hotel z zewnątrz wydawał się nie przyjazny.
Była przyzwyczajona do europejskiego stylu,ale ten był wyjątkowo odpychający.
Pomalowany był na szaro,nad wejściem miał tradycyjny japoński dach w brązowym kolorze.
Dziewczyna wyjrzała przez okno.Padało.Zaciągnęła kaptur płaszcza na głowę i wsiadła do taksówki i pojechała do domu.

Hiroshi,kiedy tylko dojechał,zadzwonił do Miyako.
Była jego dziewczyną.Hide o tym nie wiedział...
Po 30 minutach w drzwiach pojawiła się Fujimoto.Hiroshi pomógł zdjąć jej płaszcz i zaprosił do pokoju.

Taksówka zatrzymała się pod wieżowcem.Wysiadła z niej Kaori.Zapłaciła i udała się do mieszkania.
Weszła do domu.Zmęczona poszła pod prysznic,w butach i ubraniu.Odkręciła zimną wodę.
"Brrrr...Co ja do cholery robię?!".Rozebrała się.Weszła jeszcze raz i odkręciła ciepłą wodę.
Po kilku minutach wyszła z łazienki owinięta ręcznikiem.
"Cholera!Ciekawe czy ktoś wogóle zaglądał do Hide!?"-pomyślała szukając telefonu.
Wyjęła go z kieszeni płaszcza i wybrała numer do Hiroshiego.Nikt nie odbierał.
"Kurwa!Hiroshi nie odbiera!Ja tam jadę!"-Przeszło jej przez myśl.
Wyciągnęła z szafy pierwsze lepsze ubrania.W pośpiechu zabrała telefon,drobne i klucze.
Wybiegła z mieszkania nie zamykając za sobą drzwi.Obok chodnika stała taksówka.

- Shibuya please!-Wsiadła do auta.Kierowca ruszył.Po kilku minutach była na miejscu.
Wbiegła do hotelu.W recepcji siedziała ta sama kobieta,znudzona,czytała gazetę.
Kaori skinęła jej głową.Wybrała 8 numer piętra.
"Cholera,cholera!Żeby mu nic nie było!".
Winda zatrzymała się i dziewczyna wybiegła z niej,dopadając drzwi pokoju numer 412.Otworzyła je.
Nie zauważyła,że na klamce wisi tabliczka "Nie przeszkadzać".Wpadła do apartamentu.Najpierw zajrzała do sypialni.
Nie było go!

- Hide!Hide!Gdzie jesteś?!-Nikt jej nie odpowiedział.
"Może przespał się i poszedł do łazienki?!".Dopadła drzwi łazienki.Chciała je otworzyć,ale spotkała opór.
"Cholera jasna!A niech was diabli wezmą!".Nacisnęła klamkę i drzwi ustąpiły.
Jakież to było zdziwienie i strach,gdy zobaczyła Hide uwieszonego na klamce!

- Hide!Hide!Hide-sama!-Ale Hide nie reagował.Sprawdziła puls.
Był!Mogła go jeszcze uratować!Zgodnie z tym,jak przeszła egzamin,zaczęła ratować mu życie.
Po 3 seriach jeszcze raz sprawdziła puls.Silniejszy!Wyciągnęła telefon i zadzwoniła po karetkę.
Z pośpiechu mieszała japoński z angielskim.
Po kilku minutach przyjechała karetka.

- Proszę!Uratujcie go !

- Pani kim jest?

- Jestem jego żoną-Bez zastanowienia odpowiedziała Kaori.

- Niech pani jedzie z nami.
-Dziewczyna wsiadła do karetki.
"Boże,żeby on jeszcze żył!"-Przeleciało jej przez myśl.Popatrzyła na niego.Był blady.
Ale klatka piersiowa unosiła się i opadała.To znaczy,że żył!
Kiedy dojechali do szpitala,jego natychmiast zabrali,a ona stała zrezygnowana na korytarzu.
Wybrała numer do Hiroshi'ego.

- Hiroshi-san,jestem w szpitalu z Hide.Chciał popełnić samobójstwo.Masz tu przyjechać natychmiast.
-Rozłączyła się,zanim Hiroshi zdążył coś powiedzieć.Odłożył telefon.
"Boże,nie...To nie prawda..."-pomyślał zrywając się z łóżka i z objęć Miyako.

- Co się stało??-Miyako zerwała się za nim

- Hide chciał popełnić samobójstwo.

- Nie...Nie...To nie prawda...Ja...Ja jadę z tobą! To na pewno nie prawda!-Prawie z płaczem wykrzyczała Fujimoto.
Hiroshi ubrał się i to samo polecił jej.Wyszli.
Hide nic nie pamiętał.Nic nie czuł.
Pamiętał tylko,że był z bratem i jakąś kobietą w klubie.
Potem zaprowadzili go do apartamentu i chyba chciał popełnić samobójstwo...Ale jak?Co się stało?Otworzył oczy.
Leżał w pokoju z niebieskimi ścianami.Obok łóżka stała biała szafka nocna.Był w szpitalu.Był sam.Zamknął oczy.
Bolał go nie miłosiernie kark.
Kaori stała przed drzwiami dyżurki czekając na Hiroshiego.Kiedy pojawił się na końcu korytarza,wzebrała się w niej złość.
"Oho...Pojawił się...".

- Gdzie on jest?

- Leży na sali.A ty gdzie byłeś?

- Ja...Ja byłem w domu...

- Ty byłeś w domu,a twój brat umierał...-Powiedziała ze łzami.Obok nich przeszedł lekarz Hide.

- Przepraszam,co z nim?

- Jest lepiej.Ma szczęście,że przybyła pani na czas i podjęła akcję ratunkową. -pocieszył ją lekarz.
Na końcu korytarza pojawiła się pielęgniarka
- Przepraszam,mam inną sprawę-oznajmił odchodząc.

- Możemy pójść do niego?-Zapytał Hiroshi

- Tak,ale nie siedźcie długo.

- Dziękujemy.-Ruszyli.Kiedy weszli,chłopak leżał z zamkniętymi oczami.
Kaori podeszła do niego.

- Hide...-powoli otworzył oczy.Uśmiechnął się blado.

- Dziękuję-Podziękował jej,patrząc w oczy.Kaori oblała się lekkim rumieńcem.

- Jak się czujesz?-Zapytał Hiroshi

- Oj...-jęknął chłopak.Kaori patrząc na zegarek,wyszła,zostawiając ich samych.
"Boże,on się do mnie uśmiechnął!".Wróciła się.

- Hide...Ja spadam,jutro po pracy wpadnę do ciebie.Do zobaczenia...-wyszła

- Do zobaczenia...-Hide uśmiechnął się blado.Dziewczyna wyszła ze szpitala.
Chciała zamówić taksówkę,ale stwierdziła,że się przejdzie.
Po 30 minutach weszła do domu.Rozebrała się i w dżinsach rzuciła się na łóżko i poszła spać.

-Hide...Powiedz,czemu chciałeś...

- Hiroshi.Wyjdź.Nie chcę cię widzieć.-Rzekł Hide

- Miyo...Chodź,idziemy-Wziął ją za rękę i wyszedł.
Kaori obudził telefon.
Otworzyła jedno oko i ręką szukała komórki.Znalazła i wyłączyła.
Spojrzała na budzik.7.30."No nieźle..."-Pomyślała wstając z łóżka.Spojrzała w lustro.
Włosy sterczały na wszystkie możliwe strony,makijaż rozmazany,dżinsy i koszulka wymięta.
"O Boże Święty i Królowo Polski..."-Pomyślała idąc do łazienki pod prysznic.
Po kilku minutach wyszła ubrana w ubrania do pracy.
Czyli koszulka Iron Maiden,czarne spodnie i bluza Marylina Mansona.
Wyjęła z lodówki jogurt i wrzuciła do plecaka.Założyła trampki i uczesała się na korytarzu.
Wyjęła z szafki kosmetyczkę i zaczęła się malować.Jeszcze raz sprawdziła czy wszystko ma.
Telefon,kosmetyczkę,słuchawki,plastry na otarcia.Wszystko było.
Wyszła na poranne powietrze,kierując się do studia.
"Ey...nie!Najpierw do Hide!"-wyjęła telefon i zaczęła pisać smsa do Kasumi'ego.
"Spóźnię się,zacznijcie beze mnie.Chyba sobie poradzicie.Mam dla was niespodziankę
~M."-schwała telefon i ruszyła w stronę szpitala.

Kasumi siedział na krześle i tuptał nogą w miejscu.
"Gdzie ona jest?!"-spojrzał na telefon.-"A no...Trzeba zacząć bez niej."
-Chłopaki,zaczynamy,Kaori się spóźni.
--Skąd wiesz?
-Dostałem wiadomość.Litera "M" na końcu oznaczała menadżerkę.

- Okey.-Kaii wziął gitarę.
Kaori w drodze do szpitala zrobiła zakupy.Woda,sok,bułki.
Weszła na salę do Hide.Spał spokojnym snem.Usiadła obok na krześle.
Obudził się.Było jasno.Obok łóżka siedziała dziewczyna.
Rozpoznał w niej Kaori.
- Ka...Kaori...

- Ciiii...Jestem przy tobie.Jak się czujesz?

- Eh...Ja...Przepraszam was-chłopak odwrócił głowę.

- Hide...

- Kaori...Nie powinnaś być w pracy?

- Pójdę.Tylko chciałam być z tobą.
I tak na rozmowie zeszła im godzina.

- Hide,muszę już iść.Trzymaj się.-Pocałowała go w policzek i wyszła.
"Piękna Kaori.Ach..."-Pomyślał uśmechając się.Kaori weszła do studia.

- No miało być trochę...-Wokalista naskoczył na nią z wejścia.

- Dobra,wiem,wiem.Byłam u Hi...

- U?U Hide byłaś.Już wszyscy wiedzą.Byli nawet z telewizji u nas.

- I pewnie szukali mnie.

- No pewnie!-Złośliwie uśmiechnął się Kasumi.

- Dobra,pokazujcie co macie.-Kaori siadła na krześle.
Chłopaki zajęli swoje miejsca.

- Raz,dwa,trzy!-wydał rozkaz chłopak.Zaczęli grać ostrą melodię.
Dużo gitar,głos Kasumiego zajmujący,dreszcze przechodziły po plecach słysząc wyższe tony.

- Dość!Cholera dość!-Kaori zerwała się z krzesła.-Pięknie!Tak dalej a następna płyta i trasa!Brawo!-Uściskała chłopaków.

- Dobra,dobra.

I tak Alicji zleciał cały tydzień.Na próbach i odwiedzaniu Hide.W piątek różowowłosy wyszedł ze szpitala.
Przed wyjściem z budynku czekali na niego Kaori,Miyako i Hiroshi.

- Jak się czujesz?-Zapytała Kaori.

- Dobrze.O wiele lepiej.-Chłopak uśmiechnął się.

- Hide,obiecaj mi,że prze nigdy już tak nie zrobisz!

- Obiecuję-chłopak uśmiechnął się ironicznie i wszyscy wybuchnęli śmiechem.

- Oj bracie,bracie...-Hiroshi wziął od niego torbę.

- Zaraz przyjdę,poczekajcie minutę.Kaori-san,mam do ciebie sprawę.-Hide spojrzał na Kaori.
Ta odpowiedziała mu zdziwionym wzrokiem.

- Dobrze.-Została.

- Kaori-san.Od kąd cię tylko poznałem,poczułem coś.Byliśmy przyjaciółmi,ale...Ja chciałbym czegoś więcej.

- Wiesz Hide... Ja też.-Chłopak zbliżył się do niej i popatrzył jej w oczy. Kaori oblała się rumieńcem.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.

I teraz gdzieś żyją tam szczęśliwie..
KONIEC.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.rajdlawyobrazni.fora.pl Strona Główna -> Teksty indywidualne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

 
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo

Powered by phpBB © 2004 phpBB Group
Galaxian Theme 1.0.2 by Twisted Galaxy